Wywiad z Sołtys Dobrzycy Julitą Lehmann

Jak ocenia Pani jako nowo wybrana Sołtys akt wandalizmu w Dobrzycy, polegający na wybiciu szyby tablicy informacyjnej?

Czy to akt wandalizmu? Tego nie wiemy ale oczywiście nie możemy wykluczyć. Ten incydent miał miejsce w ubiegłym roku. Może ktoś stwierdzi, że jestem naiwna ale chcę wierzyć, że był to wypadek/zdarzenie losowe. Jestem daleka od oceniania czy osądzania w szczególności,  gdy nikogo nie złapaliśmy za rękę. Mieszkańcy naszej wsi dbają o wspólne mienie. Takie są moje spostrzeżenia. Angażują się i sami naprawiają zepsute elementy jak chociażby ostatnio oderwaną przez wichury tablicę informacyjną przy przystani kajakowej. Wystarczyło poprosić . Wyglądała jak zdewastowana a jednak to siła wyższa. Tej tablicy, sami nie byliśmy w stanie naprawić dlatego poprosiłam UG o wymianę szyby.

Coraz częściej jedni budują, drudzy psują. Jak zapobiegać takim bezmyślnym zachowaniom?

Jak sami zbudujemy lub zainicjujemy to szanujemy. Dlatego warto angażować mieszkańców w nawet najdrobniejsze inicjatywy czy działania. Rozmawiać i komunikować o planach ale także słuchać potrzeb. Budujemy wówczas poczucie własności i przynależności. Edukować powinniśmy dzieci
i młodzież ale to rola dla nas dorosłych: rodziców i szkół. Nie jestem zwolennikiem takich narzędzi jak np. kamery czy inne „straszaki”. To nie budzi zaufania i raczej nie łączy. Myślę, że może nawet przynieść odwrotny efekt od zamierzonego.

Oswoiła się Pani już w nowej roli? Co skłoniło do chęci spróbowania się w roli Sołtysa?

Nie miałam zbyt dużo czasu na „oswajanie się”. Mój wybór na sołtysa to okres podatków, nakazów więc nic innego nie pozostało jak zabrać się do pracy. Z drugiej strony, takie szybkie wejście w rolę ma swoje plusy. Przy okazji tych zadań miałam okazję przede wszystkim poznać mieszkańców a oni mnie, przejechać się kilkakrotnie po całej, bardzo rozległej wsi. Dzięki temu mogłam szybko zainterweniować w UG w sprawie nieprzejezdnych dróg czy przepalonych żarówek w oświetleniu ulicznym. A co mnie skłoniło? Mieszkańcy, sąsiedzi – to oni zgłosili moją kandydaturę. Ze swojej strony uznałam, że rola sołtysa ma wspólny mianownik z działaniami jakie realizowałam dotychczas będąc członkiem założycielem Stowarzyszenia Inicjatyw Lokalnych „Dobrzyca” czy członkiem Grupy Odnowy Wsi, z którą to otrzymaliśmy pierwszą dotację ze środków zewnętrznych na zadanie realizowane w Dobrzycy. Ten wspólny mianownik to nasza wieś i jej mieszkańcy a także praca społeczna. Decyzja na tak, nie była zatem dla mnie trudna.

Podzieli się Pani swoimi pomysłami na rozwój?

W moim przekonaniu rozwój wsi to wcale nie „przenoszenie miasta na wieś ”. Pomysły powinny pochodzić od mieszkańców, są odpowiedzią na ich potrzeby. Nie możemy niczego narzucać a raczej proponować, pokazywać możliwości. Inne potrzeby mają mieszkańcy wsi typowo rolniczych a inne np. Dobrzycy, która została nazwana „sypialnią Piły”. Jednak i u nas potrzeby są różne. Nie mamy „lekarstwa” na wszystko ale działając w ramach Stowarzyszenia czy Grupy Odnowy Wsi otwierają się przed sołectwem drzwi przede wszystkim, do pozyskania środków zewnętrznych. Rozmawiamy i słuchamy mieszkańców. Nad zadaniami planowanymi do realizacji w tym roku pracowaliśmy już w 2017. Mając gotowy plan szukaliśmy źródeł finansowania i przygotowywaliśmy się do konkursów ofert. Aby zrealizować plany i wdrożyć inicjatywy potrzebne jest zaangażowanie i wsparcie mieszkańców. Jesteśmy chwilę po spotkaniu członków Stowarzyszenia z mieszkańcami sołectwa. Przedstawiliśmy wspólnie z Pawłem Kądzielą, Przemysławem Malinowskim i Moniką Bazeli – członkami założycielami Stowarzyszenia – konkretne działania jakie zamierzamy zrealizować w tym roku. Zebraliśmy mnóstwo pomysłów i chętnych mieszkańców do zaangażowania się w konkretne inicjatywy. Chcemy mieć plan, aby przygotować się już do następnego roku.

Jak ocenia Pani rozwój społeczeństwa obywatelskiego w gminie? Wydaje się, że naszej społeczności jak krwi potrzeba liderów, którzy wprowadzą nowe idee i tchną nowego ducha rozwoju.

Jeżeli mówimy o społeczeństwie w naszej gminie to pojęcie „duch rozwoju” dla każdego będzie miał inne znaczenie. Dla jednych będzie to np. światłowód a dla innych zwykła kanalizacja czy przejezdna droga. W dużej mierze rozwój zależy jednak od aktywności naszego samorządu czyli przedstawicieli, których społeczeństwo wybrało na swoich liderów. Nie bez powodu np. ja czy Pan zostaliśmy wybrani do swoich funkcji. To naszą zatem rolą jest wprowadzać nowe idee, pokazywać możliwości,  „otwierać drzwi” –  czyli bycie liderami. Funkcje zobowiązują jednak nie są niezbędne aby móc działać. Statystyki pokazują, że rośnie liczba sformalizowanych grup, które działają na rzecz lokalnych społeczności. To cieszy.

Czy jesteście otwarci na współpracę z innymi sołectwami i stowarzyszeniami? Niestety zauważalny jest brak wzajemnego wsparcia w różnych działaniach. Często wygląda to tak, że jak coś dzieje się w Szydłowie, mieszkańców Dobrzycy, Krępska czy Łubianki na wydarzeniu nie widać. I odwrotnie, jak jakaś ciekawa akcja dzieje się w Dobrzycy czy Łubiance, mieszkańców Róży, Szydłowa czy innej miejscowości z tej strony gminy nie widać. Jesteśmy jedną gminą, jednak brakuje wzajemnej integracji i zacieśniania więzi między sołeckich. Jak zaradzić temu, dość poważnemu problemowi?

Oczywiście, że jesteśmy. Pierwsza inicjatywa w tym roku z naszej strony wyjdzie w sierpniu. Jesteśmy w fazie przygotowywania wydarzenia. Nie będę zatem zdradzała jeszcze szczegółów. A dlaczego się nie integrujemy? Nawet najlepsi wykonawcy, czy spektakle teatralne wymagają reklamy i promocji a co dopiero małe wydarzenia sołeckie.  Dotychczasowym problemem w moim odczuciu jest logistyka takich wydarzeń oraz akcje promocyjne. Przykładowo, zupełnie abstrakcyjnie, nikt z Szydłowa nie przyjedzie do Dobrzycy na biesiadę, która kończy się w godzinach nocnych a komunikacja nie kursuje. Seniorzy z Dobrzycy z kolei, nie przyjadą do CUK w Szydłowie, które organizuje szereg imprez kulturalnych w ciągu roku, nie mając komunikacji publicznej. I nie chodzi wcale o bezpłatną ale o jej zapewnienie. Ogłoszenie na tablicach o tych wydarzeniach w całym roku, które osobiście wieszałam, także nie dotrą do dużej grupy odbiorców. Jeżeli ktoś zaprasza np. na organizowane wydarzenie, nie wskazując  kogo, grupy odbiorców  (dzieci, dorosłych, mieszkańców wsi czy gminy) powinien liczyć się z faktem, że nie dotrze do tych grup a tym bardziej „z zewnątrz.  Nad sołectwami pieczę ma UG, może warto aby stał się inicjatorem wydarzeń integrujących sołtysów, sołectwa, grupy, stowarzyszenia na terenie gminy. Myślę, że po tym współpraca i jej efekty przyjdą same.

Dziękuję za rozmowę, życzę powodzenia w dalszej pracy na rzecz Dobrzycy i gminy.

Rozmowę przeprowadził Tobiasz Wiesiołek