By było przeszkodą w zapomnieniu

Zacną rzeczą jest uczyć się, lecz jeszcze zacniejszą nauczać.   M. Twain

W nawiązaniu do  Dnia Edukacji Narodowej, pragnę przypomnieć Państwu Nauczyciela, który zasługuje na wyróżnienie wśród Profesorów Gminy Szydłowo.

Wychował się w Woli Wodyńskiej na Mazowszu, w okolicach Siedlec, skąd przyjechał do Szydłowa, gdzie mieszkała jego przyszła żona Krystyna. Od 1 września 1962 roku do 2001 r. każdego dnia wstawał wcześnie i z każdą chwilą zbliżał się do miejsca, w którym rozwijał się, wykazywał  swoją wiedzą  i umiejętnościami-do Szkoły Podstawowej w Szydłowie, gdzie nauczał fizyki, chemii i matematyki oraz pełnił funkcję dyrektora. Był autorytetem dla innych i niewielu osobom uda się Go kiedykolwiek doścignąć.

Jan Zieliński – po prostu  dobry człowiek, kochający mąż, ojciec i dziadek. Mężczyzna, który sprawiał, że dla jego bliskich nawet podczas burzy  świeciło słońce i obejmowało ich swymi promieniami. Jego uśmiech potrafił wyleczyć największe smutki. Dawał siłę, by walczyć, biło z niego ciepło, obnażające dobroć, wrażliwość, czułość. Taki pozostał we wspomnieniach żony Pani Krystyny Zielińskiej  i byłych uczniów. Jedna z jego byłych  uczennic, Pani Ania, stwierdziła, że wędrował poprzez mroki ludzkiego życia i na swojej drodze zapalał zgaszone gwiazdy. Doceniał wysiłek młodzieży, jej zaangażowanie. Trudne zagadnienia tłumaczył  na podstawie przykładów z życia, co sprawiało, że docierał do każdego. Słuchał uczniów, odpowiadał na ich pytania, nie zbywał brakiem czasu. Zdecydowana większość jego wychowanków do dziś pamięta ?Prawo Archimedesa? czy ?Zasady dynamiki Newtona?.

Był wymagający i konsekwentny, co nie zawsze cieszyło uczniów, ale po latach, z perspektywy czasu wszyscy twierdzą, że takich nauczycieli potrzeba. Zrównoważony, żył  w zgodzie z własną naturą. Nie uchylał się od trudów  i obowiązków. W pracy zawsze wykonywał je rzetelnie, solidnie  i starannie. Cieszył się sympatią  i szacunkiem ludzi. Myślał dużo i dobrze, nie tylko o sobie, ale także o innych. Pracowitość, prawdomówność i wiara, to wartości, którymi kierował się w życiu. Praca była jego pasją. Nie oddzielał jej od życia prywatnego. Dzienniki, plany lekcji, problemy uczniów, nauczycieli. To wszystko można było znaleźć w jego domu.

W wolnych chwilach majsterkował, był ?złotą rączką? i podróżował, ?zarażając? tym swoją rodzinę, żonę oraz synów: Jarosława i Andrzeja, którym poświęcał mnóstwo czasu. Pani Krystynie najchętniej pomagał  w robieniu zakupów, wystarczył spis produktów i wiadomo było, że wszystko, co potrzebne, będzie  w domu. Uwielbiał czytać książki i prasę. Nie tolerował kłamstwa, oszukiwania i kłótni. Starał się spokojnie rozwiązywać wszystkie problemy. Pewne jest, że to człowiek, który nie zdradził, nie zranił, który nie był zdolny zrobić niczego podłego. Miał nadzieję, choć inni wątpili, potrafił czekać. Potrafił zmusić serce, nerwy, siły, by nie zawiodły, choć od dawna czuł ich wyczerpanie. Nadzieja oświecała Jego życie  i uświęcała chwilę, wlewała odwagę  i siłę w Jego serce. Odszedł 29 sierpnia  tego roku. Do zobaczenia Panie Profesorze?

Grażyna Witulska

grazyna_witulska_by-bylo-przeszkoda-w-zapomnieniu_2016-10-24_zdjecia-nr-1

1 Komentarz

Komentowanie jest wyłączone.