PAN BÓG ROZDAJE PLUSY

Sprzęt ułatwiający funkcjonowanie osobom niewidomym i niedowidzącym

Łatwiej mogę pisać o niepełnosprawności, gdyż tak się złożyło, że urodziłam się  z  poważną wadą wzroku. Trochę mnie naprawiono, jednak widzę bardzo słabo,  a  zresztą nawet nie mam pojęcia, jak się widzi dobrze. Nie  chcę użalać się nad sobą,  a raczej pragnę zwrócić  uwagę na pewną naszą inność, z którą  na co dzień trzeba się wzmagać.

Wprawdzie  ogromną rolę odgrywają organizacje  i związki zajmujące się osobami niepełnosprawnymi np. Polski Związek  Niewidomych, Polski Związek Głuchych i  inne.  Zrzeszają ludzi  z  podobnymi problemami, organizują turnusy rehabilitacyjne,  na których instruktorzy uczą czynności dnia codziennego, zapoznają  z nowoczesnym sprzętem elektronicznym takim jak udźwiękowione programy komputerowe, mówiące ciśnieniomierze, termometry, podświetlane lupy, aparaty do rozpoznawania  kolorów, igły, mierniki cieczy itp. Sprzęt, który ułatwia życie. Zapoznają też uczestników z aktualnymi przepisami i możliwościami skorzystania z programów pomocowych,  a w szczególności pełnią role integracyjną.  No bo chyba nic tak ludzi nie zbliża do  siebie jak wspólne problemy.

Z uśmiechem wspominam, gdy na pewnym turnusie rehabilitacyjnym moja niewidoma koleżanka nie mogąc sobie z  czymś poradzić powiedziała – skoro konia w cyrku można nauczyć tańczyć to i ja się nauczę. To prawda, że nauczyć można się wiele  i tekstu na pamięć i wielu innych czynności, które wykonujemy, jednak wiem  z własnego doświadczenia, że dopóki  człowiek nie zaakceptuje swoich niedoskonałości to nie ma mowy, aby pozytywnie postrzegał otaczający nas świat.  Zaś pozytywne postrzeganie świata pomaga otworzyć się na innych ludzi, a to otwarcie zjedna nam przychylność a często pomoc i stawia na naszej drodze dobre anioły.  Ot taka moja teoria, choć pewnie wcale nie  moja. Nie  bójmy się więc tych małych i  dużych gestów, spojrzeń w stronę drugiego człowieka, bo mówią,  że dobro wraca, a  Pan Bóg rozdaje plusy.

No tak, żeby to jeszcze było takie proste. Jak nie obrazić, jak nie urazić, ktoś chce, czy nie chce tej pomocy. Niby tyle czytamy na te tematy, rozmawiamy, słuchamy, jednak zetknięcie z praktyką bywa jakieś trudne. Sama widząc kiedyś chłopaka z białą laską, w pierwszym odruchu przyglądałam się z ciekawością jak sobie radzi, dopiero po chwili zapytałam – Czy mogę w czymś pomóc? I oto pytanie właśnie chodzi, trzeba je po prostu zadać. Życie samo podeśle nam takie sytuacje, w których można będzie się trochę wykazać i zdobyć te plusy. Nie zasłaniajmy więc swoich twarzy telefonami – są one potrzebne i praktyczne  – ale nie traćmy czujności i kontaktu z rzeczywistością, aby sprawni inaczej mogli liczyć na pomoc, a przede wszystkim czuli się potrzebni.

Inność jest też wartością.

Małgorzata Serwacka, Gazeta Szydłowska

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*