Lokalny Biznes: Piekarnia Sezam w Szydłowie – miejsce kultowe

Mały budynek umiejscowiony w sercu wsi, który od dziesięcioleci jest symbolem, nie tylko miejscowości Szydłowo, lecz i całej Gminy Szydłowo.

Niegdyś była to piekarnia Gminnej Spółdzielni tzw. GS a długoletnim kierownikiem jej był Adam Giżycki, obecnie pracownik, najstarszy stażem pracownik spotkany na popołudniowej zmianie, wraz z Krzysztofem Pastusiak jak i uczniem Krzysztofem Kolasa.

Obecnie Piekarnia Sezam należy do Państwa Jankowskich Teresy i Wiesława z którym rozmawiałem o czasach dawnych , gdy jeszcze miał piekarnie jako dzierżawca w Człopie i przejeżdżając codziennie przez Szydłowo widywał ową i tak powiedział sobie o przydało by się tak blisko Piły, bo mieszkał wtedy jeszcze w mieście i kiedyś tu zajechaliśmy porozmawialiśmy z ówczesnym dzierżawcą piekarni, który nie był po szkole piekarniczej i trudno mu było ,, ujechać z tym biznesem,, po rozmowie a był to 1998 rok i powiedział, że jeśli jakieś odstępne dostanie to odda dzierżawę co wkrótce nastąpiło.

Weszliśmy więc na jego miejsce i jeszcze przez pół roku dzierżawiliśmy to a że była ona zaniedbana i wymagała doinwestowania modernizacji i remontu, udałem się do prezesa GS na rozmowę by zeszli z czynszu, bo to i Sanepid i warunki pracownicze należało by poprawić, w tamtym czasie też Spółdzielni nie było stać na obniżenie wynajmu, więc postanowiono wystawić na sprzedaż w formie przetargu nieograniczonego. Pan Wiesław nie miał żadnych ,,forów,, np. prawa jej pierwokupu jako najemca, należało przystąpić i wygrać a wiadomo były to czasy jeszcze tak zwanych przetargów, gdzie przyjeżdżali różnej maści handlarze by zarobić, podchodzili do mnie i proponowali bym każdemu dał jak pamiętam po 3,5tyś, ale nie zdecydował się i ostatecznie wolał podbijać,  jak Pan Wiesław pamięta, był taki mądry radca prawny, który powiedział, że jeśli ktoś ze zgłoszonych na przetargu, choć raz nie podbije to wadium przepada i tak zostało się z 15tu chętnych, tylko trzech i udało się kupić Sezam.

To tyle na razie o historii i przechodzimy do najważniejszej sprawy, czyli chleba, bo tym piekarnia stoi, czyli sposób wyrabiania ciasta i zachowania dawnych przepisów receptur a zaczyna się wszystko od zakwasu, czyli zakwaszonej mąki żytniej.

Na zaczątek zostawia się zawsze trochę kwasu z poprzedniego dnia, do tego dolewa się trochę wody, dosypuje się mąki i dalej wody tak by to powiększać a sam zaczątek to robimy tak jak robiły to nasze babcie mąkę żytnią, cebuli trochę do tego skrapiamy spirytusem i zalewamy wodą po około 4 godzinach znów dolewamy wody i tak do otrzymania pełnego kwasu to czas 60 godzin a odnowa, bo zawsze zostawiamy ok. 10 kg na następny wypiek i ciągle go powiększamy. Na jeden tzw. wsad robimy 200szt. chleba w stosunku 30% mąki żytniej 70% mąki pszennej i oczywiście zakwas.

Piekarnia to nie tylko chleb i różnego rodzaju bułki , chałki – drożdżówki – pizzerki ale i też ciasta, bo jak może nie wszyscy wiedzą Pan Wiesław Jankowski nie tylko jest mistrzem piekarnictwa, ale również i cukiernikiem na co posiada odpowiednie dyplomy, ze złożenia takich egzaminów, które to  uznane są na całym świecie i składane były przed Cechem Piekarzy i Cukierników w Poznaniu.

Tak duża gama produktów powoduje to, iż piekarnia staje się popołudniami miejscem zakupów i spotkań wielu mieszkańców młodszych tych po pizzerki i starszych po gorący chlebek czy bułki na kolację, czy śniadanie.  Za nami tłusty czwartek i jak wszyscy wiemy pączki z tego miejsca smakują lepiej jak u mamy i to jest szczera prawda a obrazowo wygląda to tak, że ten tłusty czwartek sprzedaż wyniosła 14tyś. i brakło. W tym miejscu pieczone są też różnego rodzaju ciasta na świąteczne stoły serniki, makowce, jabłeczniki i pierniki a Wielkanoc za pasem i znów przez trzy dni nie będę wychodził z piekarni, bo wszystkiego należy dopilnować a biszkopty to samemu wykonuję, bo pracownika tyle nie mogę trzymać, więc jak znajomi mnie się pytają Wiesiu kiedy ty śpisz, to odpowiadam, że śpię szybko.

Opisaliśmy po trochę specyfikę produkcji, to teraz wracamy do modernizacji i wymiany starego zatruwającego powietrze pieca węglowego na ekologiczny nowoczesny piec gazowy i przypomnijmy wszystko to w trosce, by sąsiadom i nam wszystkim żyło się zdrowiej, choć nie było to takie proste i tanie, bo koszt tej inwestycji to prawie 1mln zł, ale czasy tego wymagały, nie tylko ekologia a i ekonomia, jak też poprawa wypieku, teraz po okolicy roznosi się tylko zapach świeżych wypieków, który jest niepowtarzalny.

Piekarnia zatrudnia w różnych okresach średnio, około 10 osób , jest to też firma rodzinna, pracują tu synowie Rafał i Łukasz oraz żona Pani Teresa, Pan Wiesław ma za sobą już 47 lat pracy i jak mówi nie widzi wśród dzieci takiego zacięcia, by w przyszłości dalej prowadzili ten biznes, mówią że to ciężki kawałek chleba i nie chcą być uwiązani tak jak rodzice, jest i córka Roksana, ale poza zawodem, jednak to przyszłość pokarze jak potoczy się rodzinna pasja do wypieku chleba. Wydaje się że najtrudniejsze czasy już są za Sezamem, niedawno jednak, bo niecałe 4 lata temu,  pomimo wielu modernizacji, ciężko było podatki – ZUS i ogólny szał na tzw. świeże bułeczki wypieki w każdym markecie (czysta chemia) i przy cenie 1,20zł ciężko było przetrwać w jednym roku zamknęło się w Polsce 10000 tysięcy małych często rodzinnych piekarń, jednak po stopniowym zachłyśnięciu się tamtymi (bułeczkami) sytuacja wróciła do normy, ludzie wiedzą kto i jaki chleb piecze a tradycyjna Piekarnia Sezam ma swoich stałych smakoszy i ciągle powiększa asortyment i rynek. Większość ludzi to docenia i my doceniamy naszych klientów, [i]dziś można powiedzieć, że jesteśmy stąd z Szydłowa tu mamy dom sąsiadów przyjaciół i co ważne tu płacimy podatki i pomimo tych minionych kilku ciężkich lat z optymizmem patrzę w przyszłość

Największym dobrem jest rodzina i pracownicy, których przewinęło się tu, można rzec mnóstwo to i są tacy, wieloletni i należą do nich Adam Giżycki pracował jeszcze za czasów GS, Zbigniew Marchut z Róży Wielkiej i Przemysław Cieślik z Skrzatusza to oni wspólnie z innymi pracownikami i rodziną Jankowskich stanowią o jakości i piszą ciągle chlubną historię,  naszej Piekarni Sezam. Obecne czasy to wszechobecna ,,inwigilacja,, pracownika, jednak właściciel sam był wychowany w duchu uczciwości i do dziś wyznaje takie zasady w swojej firmie: pracownika się nie pilnuje, czy usiądzie – odpocznie czy wcześniej wyjdzie, ważne jest aby wszystko było dobrze zrobione, a jeśli jest to  pasuje. Piekarnia Sezam to przyjazne miejsce do pracy, uśmiech pracowników nie schodzi z ust, podczas naszej rozmowy i  wiadomo nie od dziś, że historii związanych ze swoja profesją, brać piekarzy ma prawie tyle co wędkarze i pisać można bez końca….

Widząc wiele fotografii na ścianie biura zapytałem właściciela o pasje poza piekarnicze, bo jak wiemy nie samym chlebem się żyje i jakże miło było usłyszeć a zarazem dowiedzieć się że Państwo Jankowscy są miłośnikami podróżowania, poznawania najdalszych zakątków Świata, jak policzył na szybko Pan Wiesław to już 52 kraje zwiedzili od Paryża – Bangkoku po Chiny, Tajlandię, Malezję, Peru, Boliwię i wiele innych krajów, które rozpoznacie na zdjęciach. Ciężka praca wymaga tak zwanego resetu i jak powiedziała żona Teresa, co nam zostało Panie Januszu, tylko to co zobaczymy własnymi  oczami, co mnie bardzo ucieszyło, że już w piątek właściciele wyjeżdżają ponownie do Afryki, zwiedzą Senegal, Gambię i Gwineę Bissau.

Bardzo miło było mi porozmawiać z Właścicielem Piekarni Sezam Panem Wiesławem Jankowskim i pracownikami, Panem Adamem i Krzysztofem, oraz pod sam koniec dołączyła Pani Teresa. Przelałem naszą rozmowę na papier w formie tego artykułu, raz jeszcze życzymy dalszych sukcesów i smacznych wypieków kultowej Piekarni Sezam.

Był to drugi artykuł z serii Lokalny Biznes, już w marcu napiszę dla Państwa artykuł, dzięki któremu poznamy następną firmę, kolejną gałąź naszej lokalnej gospodarki, mam już wytypowaną, lecz z chęcią wezmę pod uwagę propozycje czytelników do dalszych artykułów.

Proszę pisać na maila: ranczoskrzatusz@gmail.com

Stowarzyszenie Przyjazna Wieś –  tel. 885-801-900. Janusz Drożdż