Bazar zachcianek

 

Jako ludzkość zaszliśmy bardzo daleko. Stworzyliśmy produkty, które spełniają nasze wszystkie zachcianki. Stworzyliśmy maszyny, które ułatwiają nam codzienne życie. Dziś nie brakuje nam niczego! Lecz aby na pewno?

 

Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

 

Zachcianki człowieka doprowadziły nas do ogromnego rozwoju cywilizacyjnego. Chcieliśmy szybciej podróżować i transportować towary, więc stworzyliśmy koło. Chcieliśmy łatwiej zdobywać pożywienie, więc wyprodukowaliśmy łuk. Było nam zimno, stworzyliśmy ubrania.
Później chcieliśmy podróżować jeszcze szybciej, i tak powstał rower, a potem samochód. Zaczęło nas nudzić polowanie na pożywienie, chcieliśmy je łatwiej zdobywać. Najpierw powstała farma, a następnie fabryka.
Kiedy podstawowe zachcianki zostały zaspokojone, stworzyliśmy następne. Jedni zapragnęli estetyki i piękna, no i mamy modę i sztukę. Inni natomiast chcieli dostawać coraz to nowe produkty szybciej i taniej. Z pomocą przybył James Watt i jego maszyna.
Kiedy świat zatopił się w rewolucji przemysłowej, człowiek zatopił się do końca w swoich zachciankach. Zaczęliśmy poruszać się szybciej niż gepardy, latać wyżej niż ptaki, pływać głębiej niż ryby. Zaczęliśmy również zabijać się więcej niż… dotychczas. Jedni zapragnęli tego, co mają drudzy, a zapłacili za to ci, którzy nie mieli z tym nic wspólnego.


I tak w XXI w. cokolwiek nam się wymarzy, możemy to dostać. Natomiast rozwój technologii zaoferował nam nawet więcej, niż mogliśmy sobie wyobrazić.

 

Na bazarze nie ma nic za darmo.

 

Dziś uczymy się, że nie ma nic za darmo. Za spełnienie naszych zachcianek zapłaciliśmy wysoką cenę, my wszyscy jako ludzkość. Pomijam już skutki dla planety, które są tragiczne. Za to, co osiągnęliśmy wystawiono nam rachunek: “razem do zapłaty- człowieczeństwo”.

W naszym społeczeństwie została zatracona umiejętność interakcji z drugim człowiekiem. Zachciało nam się móc rozmawiać z każdym o każdej porze, niezależnie gdzie jesteśmy. I oto mamy telefon, urządzenie pozwalające na kontakt z każdym, zawsze, wszędzie.
W zamian za taką wygodę zabrano nam coś, co od zawsze było podstawą wspólnoty-fizyczne spotkanie z innymi ludźmi.

Coraz częściej tracimy także empatię, radość, miłość. Tracimy uczucia, bo bez fizycznego adresata są one niepotrzebne.

Wszystko ma swoją cenę i wszystko można kupić. Może i prawda, jednak czy wszystko można dostać? Czy dziś świat oferuje nam zupełnie wszystko?

 

w XXI w. to producenci tworzą nasze zachcianki. Role się odwróciły. Wielkie koncerny dały nam produkt o nazwie “nicnierobienie” i na tym zbijają kapitał. Oferują maszyny, które wyręczą nas w każdej dziedzinie. Niestety, produkt ten wymknął się spod kontroli i wdarł się w sfery, gdzie nie powinien zaistnieć. Roboty ułatwiające życie to bardzo dobra rzecz. Nie ma przecież potrzeby aby dwudziestu ludzi kopało dół, skoro może to zrobić koparka. Jednak kiedy roboty zaczynają nas zastępować w płaszczyznach międzyludzkich nie przynosi to korzystnego efektu.
“Nicnierobienie” zbiera żniwo w relacjach rodzinnych. Rodzice chcą mieć dziecko i jednocześnie się przy tym nie wysilać. Zabawę z pociechami zastąpiono telewizją, komputerem, telefonem. Rozmowę twarzą w twarz zamieniono na chat grupowy a w miejsce miłości weszły pieniądze.
Podobnie wygląda też w związkach. Miłość to fajna rozrywka ale na chwilę. Sztandarowy koncern tego świata oferuje bardzo atrakcyjne zamienniki dla par.
Nie chcemy aby zabawa o nazwie “Kocham cię” była nieprzyjemna. Jak tego uniknąć? Z pomocą przychodzą właśnie zamienniki. Po co odbywać nieprzyjemne kłótnie skoro możemy to załatwić szybciej i mniej boleśnie w internecie. Zamieniamy więc tą przydatną relacje w świecie realnym na wylewanie swoich złości na portalach społecznościowych. Przykładów można mnożyć i mnożyć. Tak to teraz działa.

Cena takich ułatwień? W rodzinach brak zdrowych relacji między jej członkami. A w związkach? Brak trwałości i chęci do trwania ze sobą.

 

“Świat zaspokaja wszystkie zachcianki człowieka poza jedną – sensem życia.”

 

Codziennie produkujemy nowe zachcianki. Zmieniają się one z wiekiem i czasem jednak to nie problem dla świata. Zawsze znajdzie się ktoś kto nam je zrealizuje.
Wystarczy mieć środek płatności a możemy dostać to co sobie tylko wymarzymy. Produkty dla ciała, umysłu i duszy. Sprzęty ułatwiające życie, maszyny upiększające ciało, środki pozwalające na pełniejsze wykorzystanie mózgu i ćwiczenia rozwijające duszę człowieka. W ofercie jest wszystko poza jednym: sensem życia.
To jest również nasza zachcianka. U jednych jest priorytetem a u drugich pobocznym wątkiem. Jednak każdy człowiek chce to mieć. Stosujemy różne zamienniki, próbujemy o tym nie myśleć, szukamy czegoś innego ponieważ wiemy, że tego globalny koncern nam nie zapewni.

I tak w XXI w. otumanieni wizją Ziemi jako Bazaru Zachcianek nie dostrzegamy tego, że cena złożona nam za spełnianie zachcianek jest zbyt wysoka. Zestawiając ofertę koncernu z naszymi prawdziwymi pragnieniami możemy zobaczyć, że brakuje tam podstawowego produktu: Celu dla którego żyjemy.

 

Dominik Kostka